poniedziałek, 23 maj 2016 17:51

W drodze do piękna

Po trzech dniach od naszego spotkania Joanna przesłała nam swoje zdjęcie z pytaniem, czy wszystko jest jak należy:

Oczywiście. Kilka dni po peelingu mechanicznym i nałożeniu kwasu skóra zaczyna się złuszczać, a wszystkie ukryte pod wierzchnią warstwą skóry „paskudztwa” wychodzą na wierzch. Trzeba się z tym liczyć. Droga do pięknej i gładkiej cery chwilę trwa. 

Po dziesięciu dniach znowu zaprosiłyśmy Joannę do Viva-Derm. Od czasu naszego pierwszego spotkania stan jej skóry znacznie się poprawił. Nie było żadnych ropnych krost. Widoczne były przebarwienia i blizny po starych, samodzielnie wyciśniętych zmianach oraz kilka prosaków na policzkach. Trzeba pamiętać, że w przypadku takich cery jak Joanny, a więc mieszanej z tendencją do wysuszania, wytwarzającej nadmierną ilość sebum, ważne są profilaktyka i systematyczność. Nie da się niestety przyjść raz na cudowny zabieg i do końca życia nie przejmować się już problemami ze skórą. Niestety. Ważne, żeby codziennie dokładnie zmywać makijaż delikatnymi płynami, zamiast „ciężkich” podkładów, stosować kosmetyki mineralne (wśród nich również znajdują się takie, które bardzo skutecznie ukryją wszelkie zaczerwienienia i niedoskonałości), a także dobrze nawilżać skórę. Zabiegi natomast trzeba co jakiś czas powtarzać. Jeśli jednak zmieni się swoje codzienne nawyki, odwiedzanie gabinetów będzie odbywało się rzadziej, a efekty zabiegów będą utrzymywały się dłużej.

– Tak naprawdę już teraz widzę pierwsze sukcesy. Moja skóra jest o wiele gładsza i nawet w trakcie okresu nie pojawiło się tyle krost, co zawsze. Była jedna. Zauważyłam też, że skóra mniej się błyszczy… Właściwie w ogóle nie używam pudru od kilku dni – opowiada.

Tym razem postanowiłyśmy podziałać głębiej i silniej, stosując peeling  pirogronowy.

Peeling pirogronowy świetnie radzi sobie z: trądzikiem w fazie aktywnej, trądzikiem różowatym, bliznami potrądzikowymi, zaburzeniami pigmentacji, a także zmarszczkami. Joannie zaproponowałam dzisiaj peeling pirogronowy o stężeniu 50% ponieważ nie tylko skutecznie zwalcza trądzik, ale także skutecznie hamuje nadmierne wytwarzanie łoju. 

Po dokładnym usunięciu makijażu i oczyszczeniu twarzy nałożyłam na skórę peeling, który zmyłam po 5 minutach. 

– Bałam się, że będzie piekło, ale nie czułam bólu. Jedyne, co było mocno odczuwalne, to zapach peelingu. Jest bardzo intensywny, ale na szczęście po kilku sekundach można się do niego przyzwyczaić – podkreśla.

Do pielęgnacji domowej poleciłam Joannie serum Obagi Professional-C serum 20%, które będzie stymulować złuszczanie i poprawę kolorytu. Po zabiegach z użyciem kwasów należy pamiętać o stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych.