czwartek, 23 czerwiec 2016 11:53

Pora na wakacje...

Przy okazji tego spotkania doszłyśmy z Moniką do wniosku, że na zdjęciach to, co robimy, może sprawiać wrażenie, jakby było coraz gorzej zamiast coraz lepiej. Ledwo zagoją się blizny, a my znowu je „psujemy”. Niestety na tym polega cały proces przebudowy blizn. Bez ich naruszania nie zmusimy skóry do odnowy.

Jak zapowiadałam, będzie to nasze ostatnie spotkanie przed wakacjami. Na razie zostawimy blizny Moniki w spokoju i damy im czas na przebudowę.

Monika poprosiła mnie, abym napisała tutaj słowa, które chciałaby przekazać wszystkim tym, którzy okaleczając się, próbują radzić sobie z problemami: – Wtedy nie myślałam o konsekwencjach tego, co robię. Wydawało mi się, że to nie jest ważne (jak wszystko, co mnie dotyczyło). Ale to jest ważne. I nawet jeśli dziś myślisz inaczej, za parę lat zacznie ci to przeszkadzać, a twoje blizny nigdy nie pozwolą ci zapomnieć o koszmarze przeszłości. A przecież miały oderwać twoje myśli od cierpienia! Przejrzyj ten blog i zobacz, ilu zabiegów potrzebuję, żeby pozbyć się piętna trudnych czasów. To nie Photoshop – trzeba mnóstwo żmudnej pracy, żeby osiągnąć efekt. Dlatego skorzystaj z moich doświadczeń i nie rób sobie tego. A jeśli już zrobiłaś… nie czekaj. Jak najszybciej odwiedź psychologa, a zaraz potem dermatologa i zacznij o siebie walczyć.

Bardzo mądre słowa…

Wracając do dzisiejszego zabiegu: będzie składał się z trzech części – PRX-T®33, mezoterapii kwasem hialuronowym oraz naświetlania lampą LED.

PRX-T®33 działa biorewitalizująco i świetnie wspomaga inne zabiegi, znacznie poprawiając efekt końcowy. Stymuluje wzrost fibroblastów i rozjaśnia skórę, co w przypadku blizn jest niezwykle ważnym efektem.

To jeden z tych zabiegów, które bez obaw można przeprowadzać latem, ponieważ nie jest fotouczulający. Ponieważ nie jest to zabieg inwazyjny, nie zostawia żadnych ran czy strupków. Polega na wsmarowaniu preparatu w obszar objęty leczeniem. Nie wymaga znieczulenia i trwa kilkanaście minut. Warto dodać, że PRX-T®33 doskonale sprawdza się nie tylko w przypadku blizn, ale także w: ujędrnianiu skóry twarzy i ciała, leczeniu zmian pigmentacyjnych oraz rozstępów.

Drugim z zaplanowanych na dziś zabiegiem jest mezoterapia kwasem hialuronowym. Preparat ten jest niezwykle skuteczny w nawilżaniu skóry, ponieważ jego cząsteczki docierają dokładnie do miejsca tego wymagającego. Ponadto nakłuwanie stymuluje naturalne umiejętności skóry do autoodnowy i przemodelowania tkanek (a o to nam przecież chodzi).

Ponieważ zabieg wykonywany jest metodą iniekcji, należy znieczulić skórę kremem Emla. Całość nie trwa długo, a po zabiegu można wrócić do swoich codziennych zajęć. – Znieczulenie niweluje ból, więc zabieg nie jest trudny do zniesienia – tak oceniła go Monika. Na koniec naświetliłyśmy blizny lampą LED, żeby jeszcze bardziej pobudzić skórę do regeneracji.

Z Moniką spotkamy się po wakacjach. Trzymamy kciuki i do zobaczenia!

Wszystkie zdjecia pochodzą z prywatnego archiwum Moniki