środa, 23 marzec 2016 00:10

Monika i jej historia

W poprzednim poście opowiadałam o Monice – wspaniałej pacjentce i naszej muzie. To ona zainspirowała nas do stworzenia tego bloga.
Pozwolę sobie na kilka słów wprowadzenia: Monika (28 lat) to śliczna i przesympatyczna osoba. Skończyła dobre studia, pracuje w mediach i zawsze się uśmiecha. Patrząc na nią, można powiedzieć, że to spełniona kobieta, która wiedzie bajkowe życie.
Jednak mało kto wie, że Monika ma za sobą bardzo wielką traumę. Będąc nastolatką, straciła mamę, która była jej najlepszą przyjaciółką. Ponieważ nie potrafiła pogodzić się z tym, co się stało, zaczęła ból i złość odreagowywać na sobie, okaleczając się. Stan dziewczyny był na tyle poważny, że wymagała leczenia zamkniętego z powodu realnego zagrożenia życia.
Dziś Monika jest już wolna. Wygrała z depresją i mocno stoi na nogach. Jedyne, co wciąż przypomina jej o tych strasznych czasach, to blizny po ranach, które sobie zadawała. Monika od lat nie chodzi na plażę, unika basenu i nawet w największe upały zakłada bluzki z długim rękawem. – Lato to dla mnie koszmar – powiedziała mi podczas naszego pierwszego spotkania. Mimo że sprawia wrażenie silnej osoby, w jej oczach widać było łzy. Postanowiłyśmy zawalczyć o to, by Monika znów mogła pokochać swoje ciało.
– Tak naprawdę trudno mi było pokazać tę rękę pani kosmetolog, tak bardzo się wstydziłam. Ale nie chcę się już dłużej męczyć. Pora zamknąć ten rozdział do końca – opowiada Monika.


– Tak wyglądały moje blizny w trakcie przygotowań do zabiegu, posmarowane kremem znieczulającym Emla – opisuje Monika.

Usuwanie blizn nie jest łatwym procesem, dlatego najlepiej sprawdzają się techniki łączone skojarzone w jedną procedurę:
– laseroterapia
– karboksyterapia
– fototerapia LED,
– osocze bogatopłytkowe pozyskiwane z własnej odwirowanej krwi
– tzw. Autologiczna Odnowa Komórkowa, czyli regeneracja komórek skóry działaniem własnych czynników wzrostu i komórek macierzystych
– peelingi chemiczne
– peelingi mechaniczne
– mezoterapia Dermapen, techniką automatycznego nakłuwania przy pomocy pulsujących igieł.

W przypadku Moniki podczas pierwszego spotkania zastosowałyśmy karboksyterapię, laser ablacyjny eCO2 i naświetlanie LED.

1) Karboksyterapia

To kontrolowane zastosowanie medycznego dwutlenku węgla. Zabieg polega na precyzyjnym wstrzyknięciu śródskórnie CO2 za pomocą cieniutkiej igły bezpośrednio w bliznę i wokół niej, co prowadzi do tworzenia nowych włókien kolagenowych, elastyny oraz naczyń krwionośnych. Wpływa to w wyraźny sposób na lepszą przebudowę blizny.


– W trakcie zastrzyku czułam takie lekkie rozpieranie. Nie bolało, ale nie powiem, żeby było to przyjemne uczucie – wspomina Monika.

2) Naświetlenie laserem ablacyjnym Fraxel eCO2
Laser Fraxel eCO2 powoduje ablację, w jednym zabiegu uszkodzenie skóry to od 15–20%. Światło lasera dziurkuje, tworzy kratery w skórze, wytwarza swoisty stan zapalny, zmuszając w następstwie skórę do regeneracji. Prowadzi to do silnej przebudowy kolagenu, dzięki czemu blizna w wyraźny sposób się spłyca.


– Wyglądało to tak, jakby przypiekano moją skórę (nic nie bolało). Wokół blizn pojawiło się zaczerwienie, które ma zniknąć po 2 dniach, a te „przypieczone” ranki mają zamienić się w strupki i odpaść – wyjaśnia Monika.

3) Fototerapia światłem LED
Fotomodulacja LED powoduje lepszą przebudowę blizny oraz szybszą regenerację skóry po uszkodzeniu jej laserem, stymulując naturalne procesy naprawcze w skórze.


– Tak wyglądam po pierwszej serii – zwraca uwagę Monika.

Tak naprawdę to dopiero początek. Potrzeba będzie jeszcze 5–6 zabiegów laserem i 4–6 naświetleń.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Moniki