poniedziałek, 11 kwiecień 2016 08:01

Kolejny krok

Zastanawiacie się pewnie, co słychać u Moniki? Przez ostanie tygodnie regularnie przychodzi na naświetlania lampa LED.

Wszystkie strupy zeszły, a blizny zaczęły się przebudowywać. Nie da się dokładnie określić, ile czasu potrzeba na całą procedurę, ponieważ każdy organizm działa indywidualnie. U jednych proces gojenia będzie trwał krócej, u innych dłużej. Jeśli chodzi o Monikę, mogłyśmy przystąpić do kolejnego kroku w naszej walce o jej pewność siebie.

Tym krokiem był peeling pirogronowy. Kwas pirogronowy naturalnie występuje w jabłkach, occie i sfermentowanych owocach. Podany w wysokim stężeniu (60%) świetnie sprawdza się w procesie redukcji blizn, ponieważ pobudza skórę właściwą do produkcji kolagenu i elastyny. 

Z kolei na poziomie naskórka kwas ten poprawia koloryt skóry, rozjaśnia oraz działa antybakteryjnie. 

Ponieważ zależy nam na utrzymaniu nie tylko tego efektu, ale także na wzmocnieniu go, zaleciłyśmy Monice stosowanie dwa razy dziennie serum z witaminą C (Obagi Professional-C serum 20%). 

Teraz dajemy bliznom kilka tygodni na przebudowę i rozjaśnienie. 

 

– Jestem naprawdę podekscytowana tym całym procesem. Codziennie oglądam swoją rękę w lustrze. Możecie mi wierzyć lub nie, ale przez ostatnie lata raczej unikałam jej widoku. Teraz każdego dnia patrzę, jak moje piętno się zmniejsza. Przyznam jednak, że na początku wcale nie cieszyła mnie dodatkowa pielęgnacja w domu. Myślałam, że wszystko „samo się zrobi”, a ja nie będę musiała dotykać blizn, których nie cierpię. Może to dziwnie zabrzmi, ale te domowe zabiegi działają na mnie terapeutycznie. Pierwszy raz dotykam tej ręki, głaszczę ją, nakładając kremy i serum, dzięki temu czuję znowu, że ona jest częścią mnie. Możecie się z tego śmiać albo mówić, że jestem nienormalna, ale przez ostatnie lata czułam się, jakby tej ręki nie było. A teraz znowu zaczynamy się lubić. Nie mogę doczekać się kolejnych zabiegów. Nawet gdyby miały boleć (na szczęście jak dotąd żaden zabieg nie był bolesny – podkreśla Monika.

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Moniki