piątek, 10 czerwiec 2016 08:23

Coraz bliżej

Od ostatniej wizyty Moniki minęło kilka tygodni. Przerwa była potrzebna, aby blizny ponownie się zagoiły. Właściwie można by powiedzieć, że na tym polega cała nasza żmudna praca – wywołujemy stan zapalny po to, żeby zmusić blizny do przebudowy i ponownego zagojenia. I tak w kółko.
Po poprzednim zabiegu nie było żadnych strupów, a osocze bogatopłytkowe znacznie usprawniło i przyspieszyło proces gojenia.

Po obejrzeniu ręki pacjentki uznałam, że dzisiaj nie będę przeprowadzać żadnych „krwawych” zabiegów. Nie da się ukryć, że ta wiadomość ucieszyła Monikę. Pogoda robi się coraz piękniejsza, słońce mocno grzeje, więc trudno jest dbać o „ranę” w takich warunkach. Nie mówiąc już o tym, że trzeba bardzo mocno uważać na słońce – w żadnym wypadku nie wolno opalić blizn.
Jak już napisałam wyżej, dzisiaj same „przyjemności”, czyli Laser Mosaic. Ten laser w odróżnieniu od poprzedniego zabiegu laserem nie powoduje ablacji, ale „dziurkuje” skórę tysiącami mikroskopijnych kolumn i pozostawia wokół siateczkę utworzoną ze zdrowej skóry. To wszystko sprawia, że proces regeneracji jest niezwykle szybki i nie tworzy się żadna rana. Mosaic zmienia strukturę skóry pod naskórkiem, powodując trwałą odbudowę kolagenu i elastyny.

Światło lasera nie powoduje raczej dużego bólu, niektórzy narzekają jedynie na nieprzyjemne mrowienie. Mimo wszystko lepiej znieczulić skórę kremem Emla. – To chyba jeden z najprzyjemniejszych zabiegów. Naprawdę nic a nic nie bolało! – tak odnowę skóry Laserem Mosaic oceniła Monika.

Ten laser świetnie sprawdza się nie tylko w przypadku redukcji blizn, ale także wygładza zmarszczki, usuwa plamy potrądzikowe, oparzeniowe oraz rozstępy. Leczy uszkodzenia słoneczne, plamy starcze i ujednolica odcień skóry.
Jeśli chodzi o Monikę, za parę dni znów nas odwiedzi i będzie to prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie aż do jesieni.

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Moniki